poniedziałek, 9 września 2013

10."Myślałem, że już wybrała i ma cie dość."

*Magda*

Gdy już, przyleciałam do Londynu, byłam w rozsypce, nie wiedziałam, co mam ze sobą zrobić. Do chłopaków nie wróce, bo i Lou wróci, Filip, nie.... Danielle i Pezz też odpadają. Może Justin... Chyba tylko on, mi został. Nie sądziłam, że będę szukać schronienia u idola. To dziwne, równie dobrze, mogłabym iść do Ariany Grande... Co ja robie ze swoim życiem?! Może nie będe przeszkadzać Justinowi. To będe spała na ulicy, po co odwaliłam tą całą awanturę?! Nie mam tak szczerze żadnego dowodu. Zachowuje się, jak Francesca, w jednym z odcinków. Poszłam do pobliskiego, parku, usiadłam na ławce i zaczęłam się nad sobą użalać. Czemu to znowu, moja ławka? Spojrzałam na telefon, była godzina 23:45. Super, ekstra, noc w parku na ławce. No takiej akcji, jeszcze w życiu nie miałam. Zjebałam wszystko, zbyt chaotycznie postąpiłam. Straciłam chłopaka, który mnie kochał, a ja też go kochałam. Co ja pieprze, nadal go kocham. Ale nie wróce, duma mi nie pozwala. Z czasem, będe, go musiała przeprosić. Z czasem.... Tymczasem, myślę co zrobić, by nie spędzić nocy w parku. Może... Hotel? Nie mam tyle kasy...
- Ej, coś sie stało? Czemu płaczesz? - zapytał męski głos.
- Nie ważne. - odpowiedziałam.
Chłopak usiadł obok mnie, był z psem, wiec pewnie wyszli na spacer. To wyjaśnia czemu wałęsa sie po parku nocą.
- Dlaczego tu usiadłeś? Nie żebym, miała coś przeciwko... - spytałam.
- Czemu płaczesz? Jestem uparty i nie pójde, aż mi nie powiesz i jestem Leon, a ty? 
- Magda, spierdoliłam sprawę o to tu chodzi.
- Jak?
- Posądziłam, już mojego byłego, o zdrade, chociaż nie mam żadnych dowodów.
- To serio kiepsko, i niech zgadne, nie masz sie gdzie podziać?
- Skąd wiesz?
- Zgaduję.
- Może.
- Chcesz sie u mnie zatrzymać?
- Ale ja cie nie znam.
- Nie bój, sie, mieszkam z 2 współlokatorami, siostrą Jenny i kumplem Nickiem. To jak?

- I tak, nie mam innego wyboru więc, tak.
- To chodź, a i to Scooby. - pokazał na psa.
Scooby Doo - pomyślałam. Nie byłam święcie przekonana, no, ale dobra, przeżyję. Mam nadzieję. Po jakiś, dwudziestu minutach drogi, byliśmy na miejscu. Może to był zły pomysł. Wcześnie sie obudziłam. Weszliśmy do mieszkania, zostawiłam walizkę, w korytarzu. Z jednego pokoju, domyślam sie salonu, dochodziły śmiechy, blondynka i jakiś brunet grali na konsoli.
- Jestem. - powiedział Leon.
- Cześć. - odwrócił sie chłopak. - Kto to? - wskazał na mnie. - Ile razy mam mówić, niech żadne z was, nie przyprowadza dziewczyn, chłopaków do domu!
- Daj spokój.
- Leon odpuść, wrócę do moich przyjaciół. - powiedziałam.
- Nie, jak masz sie smucić, to nie ma takiej opcji.
- Ale Louisa, pewnie w domu niema.
- Louisa?
- Tak, to jego imię.
- Aaa....
- Yhym. - odchrząknęła blondynka.

- O co ci chodzi? - spytałam.
- Nic, pomyślałam tylko, o Louisie Tomlinsonie z 1D.
- Brawo, dostajesz cegłe. - za dużo czasu z Julką. Parę godzin, ale tęsknie za nią. 
- Miła. - zaśmiała sie dziewczyna. - A tak ogólnie jestem Jenny, a to Nick, a ty?
- Magda.
W pewnej chwili, zadzwonił mój telefon, dzwoniła Julka. Byłam w rozsypce, odebrać czy nie. Postanowiłam, odebrać.
J: Magda! W końcu odebrałaś, gdzie ty do cholery jesteś?!
M: Jaaa, u... a wiesz, k.jdubsbd.. coś przerywa..jdhdhehd...pa!
Musiałam ją okłamać, musiałam. Nie miałam, innego wyboru. Czuję, się z tym okropnie. Nienawidze, okłamywać przyjaciół.
- Halo, Magda, co to było? - zapytał Leon.
- Przyjaciółka dzwoniła, to nic takiego.
- Nie wyglądało to za ciekawie. - powiedział Nick.
- Oj tam, jutro się pogodzimy. - skłamałam.
- Ta, skoro tak sądzisz.
Głośno westchnęłam co ja robię z swoim życiem?

*Julka, Miami*
Wiem, że było dobrze i ona robiła to 'ajshgsjd'. Nie jestem głupia.
- Dodzwoniłam się, w końcu do niej. - powiedziałam.
- I co? - spytał Niall.
- Udała, że coś przerywa.
- Czyli nie wiemy gdzie jest?
- Nie.
- To źle.
- TO CHUJOWO, NIALL, CHUJOWO!
- Okej, okej. - blondyn podniósł ręce w góre, w geście obronnym.
- Przepraszam, że krzyczę, martwię się. - przytuliłam go.
- Nie no spoko, w końcu to twoja przyjaciółka.
- Ona może być gdziekolwiek, może nawet w Polsce siedzi.
- Znam ją, do Polski by nie poleciała.
Niall zostawił to bez komentarza. Nie wiem czemu, ale byłam mega wkurzona na tą dziewczynę. Mam nadzieję, że wróciła do domu, chociaż chłopaki by dzwonili, nie wiem, co mam myśleć. Ale skoro, zero telefonów od nich, to nie wróciła do domu. Albo, nie do nich.. Filip też by dzwonił... Chyba.. Do Justina?
Do Perrie? Do Danielle? KURWA, POMOCY, JA ZWARIUJE, JAK JĄ DOPADNĘ, TO NOGI Z DUPY POWYRYWAM, ALBO USZY I PRZYSZYJE DO PLECÓW, JAKO SKRZYDEŁKA! (aut julka: moja koleżanka tak kiedyś powiedziała xd) Po chwili, mój telefon zaczął dzwonić. Dzwonił Louis.
L: Dodzwoniłaś się do Magdy? Lub ona dzwoniła do ciebie?
J: Tak, dodzwoniłam się do niej.
L: I co?
J: Udała, że coś przerywa.
L: KURWA!
J: Zareagowałam tak samo! A ty jesteś gdzie?
L: W Londynie.
J: SZUKAJ JEJ, A NIE DO MNIE CYMBALE DZWONISZ!
L: Jak ją w Londynie znajde, to dajesz mi nobla!
J: Ostatnio ją znalazłeś.
Louis nic nie powiedział, tylko się rozłączył. A niech mu kurwa będzie, dostanie coś, sie wymyśli, coś w nagrode. Jedno jest pewne, Magda chyba jest cała, to już nie tak pewne. Ale co jej się mogłoby stać? Nie wiem. I się, chyba nie dowiem.
- Julka, ostatnio często odpływasz. - powiedział Niall - Musisz sie odstresować.
- To co mam robić?
- Nie wiem
- Ja mam wiedzieć?! Moja przyjaciółka, odstawiła awanture tygodnia, gdzieś zniknęła może, być wszędzie nawet w Chinach! I to mnie wkurza.
- Chodź. - złapał mnie za ręke.
- Gdzie ty mnie ciągniesz?
- Musisz sie odstresować, idziemy na plaże, spacer po plaży, co ty na to?
- Okej, nic innego do roboty nie mam.
- Ale obojętnie to powiedziałaś.
- Bo humoru nie mam.
- Dlatego idziemy. - Niall objął mnie ramieniem i poszliśmy.
Trafiliśmy na zachód słońca, to takie piękne, że aż wcale.
- Nadal jesteś smutna. - powiedział Niall, kiedy siedzieliśmy na plaży.
- W dupie mam takie wakacje i zrozum.
- Też sie martwie, ale nic jej nie będzie, wrócą do siebie. - spojrzałam na blondyna.
- Dziękuje.
- O ile, ona nie znajdzie sobie kolejnego.
- Ona nie jest taka, to tylko ja taka jestem.
- Co?
- Nic. - zaśmiałam sie i go pocałowałam.
-Już lepiej? - zapytał.
- Troche. - uśmiechnęłam sie.
- Lubię, jak się uśmiechasz.
- Lubie, że lubisz, jak sie uśmiecham.
Blondyn się zaśmiał i spojrzał, na mnie tymi błękitnymi oczami. Jakie on ma oczy... Kurwa, moge tak na nie patrzeć godzinami, są takie adghahjdhsgfhdgs. Śmiać mi się z samej siebie chce.
- Znowu.
- Co znowu, a odpływam, tak, wiem.
- Kocham Cie. - powiedział.
- Wiem, ja ciebie tez, przepraszam.
- Za co?
- Za Harry'ego.
- To znaczy?
- Za jego zachowanie i, no zrozum
- Nie przepraszaj za to, taka w tym twoja wina, faktycznie. - Niall sie zaśmiał.
- No, ale... Okej, nie mam żadnego ale.
- Brak argumentów?
- Brak.
Horan, nie odpowiedział, tylko wyszczerzył, rząd białych zębów.
- Tooo, może już chodźmy? - zapytałam.
-Pewnie, ściemnia się.
Ruszyliśmy w stronę hotelu.
- Julka? Odkąd sie znamy, nie wspominałaś nic o rodzicach, nie dzwoniłaś, ani nic, oni wiedzą, że żyjesz, czy kontaktujesz sie z nimi?
- Od 17 urodzin, mieszkam sama, odwiedzam rodziców, ale odpowiadam sama za siebie, jestem samo wystarczalna, nie lubie jak ktoś sie o mnie zabardzo troszczy, czy coś.
-Nie wtrącają sie w twoje życie.
- Nie, ale brat tak, chociaż przestał.
- A ja moge sie o ciebie troszczyć?
- Ty możesz. - przytuliłam go.
Weszliśmy do hotelu, przed naszym pokojem minęliśmy sie z Harrym, i my i on milczeliśmy.
Kiedy przekroczyłam próg pokoju, zadzwonił mój telefon. Dzwoniła Magda, no nareszcie.
M: Jula, nie martw sie o mnie jestem w Londynie, musze odpocząć, wróce...
J: Ale jak to? Co? Lou pojechał za tobą cie szukać.
M: Odpoczne pomyśle i wróce.
J: Ty mnie słuchasz?! Lou cie szuka do cholery! - rozłączyła sie.
- Magda? - zapytał Niall - Gdzie jest? - powiedziałam mu wszystko. On zadzwonił do Louisa, a ja poszłam wziąść prysznic
Miałam czas pomyśleć, stróżki ciepłej wody spływały po moim nagim ciele, a ja myślałam o sobie, Magdzie, Niallu, Louim, Harrym. Chyba pół godziny minęło, zanim wyszłam spod prysznica.Kiedy wyszłam z łazienki, Nialla nie było w pokoju. Zadzwoniłam, odebrał i powiedział, że musi coś załatwić. Co? Mamy wakacje, heloł! Usiadłam przed telewizorem i założyłam koszule nocną za kolana. Usłyszałam pukanie do drzwi. Ciekawe, kto to, Niall by nie pukał...El....
- Harry!? - za drzwiami stał chłopak w lokach.
- Co ty tu robisz?
- Widziałem, że Niall wychodzi, wiec postanowiłem cie odwiedzić.
- Ta, ale wyjdź.
- Nie, wróć do mnie. - wyszeptał mi do ucha. 
- Nie, wyjdź.
- Nie sadziłem, że tak długo będziesz dochodzić do tego, że nadal mnie chcesz (aut Julka: bez skojarzeń xd).
- Harry, wyjdź. - powiedziałam łagodnie.
- Nie, i myślałem, że jednak wybór będzie łatwy. Wybieraj, ja czy Horan.
- Myślałem, że już wybrała i ma cie dość. - powiedział Niall, który właśnie wrócił.
- Zobaczymy Horan. - warknął Harry i wyszedł.
-Jak, on mnie wkurwia. - powiedział Niall.

- Nie tylko ciebie.   
- Chodźmy spać, jutro będziemy sie martwic. - powiedział Niall.
- Ok.
Położyliśmy sie spać, jednak nie mogłam zasnąć. Myślałam, o tym co powiedział Harry ''Wybieraj, ja albo Horan'' Nie wiem czemu te słowa chodziły mi po głowie.
_________________________________
Aut: Jak zwykle dodaje Madzia, bo ja zmulam na telefonie, rozdział jest jaki jest, czyli zajebisty, ta skromnosść Julki xd Ale ocene jednak pozostawiam wam, były kąplikacje, dziękuje tato Magdy (aut. Magda: zajebie tate, teraz, w tej chwili, trudno.) , ale sie odtworzyło rozdział. To na tyle. Bay Bay. Xx ( c ) Julka

Leon Smith.
ur. 10.10.1995 r. w Manchesterze 
Przystojny, miły, opiekuńczy, czasem chamski, dużo namiesza, w życiu Magdy.


Jenny Smith.
ur. 29.01.1997 r. w Manchesterze.
Siostra Leona.


Nick Jones
Kumpel i współlokator, Leona
oraz Jenny.

takie tam od Magdy:


MOJA ARIANKA, W KOŃCU DODAŁA TELEDYSK
DO BABY I, 6 WRZEŚNIA 
OMFG SJOIFUAOGJFSAOIGJALG